Dziś prezentuję Wam strój, który miałam na sobie podczas ślubu i wesela mojej Przyjaciółki w czerwcu. Wiecie już, że podstawą mojego stylu są kolory. Nie wyobrażam sobie, abym na taką okazję wybrała coś czarnego lub białego. Chociaż w dzisiejszych czasach w kwestiach strojów weselnych panuje pełna dowolność, ja ciągle uważam, że czarny zarezerwowany jest raczej na pogrzeby, a biel czy krem to barwy panny młodej. Pewne kłopoty może powodować wykorzystanie w swoim stroju kolorów przewodnich imprezy; niektóre kobiety przyjmą z radością fakt, że chcemy swoim ubiorem wpasować się w ich (czy też ich narzeczonego :)) ulubioną kolorystykę, inne mogą mieć za nam to za złe i odebrać jako "kradzież" ich barw:) Ciocia Madika radzi zatem zapytać pannę młodą, czy strój w odcieniu jej dodatków i dekoracji będzie mile widziany. Osobiście z wielką radością przyjęłabym każdy pomysł wpasowania się w moje kolory przewodnie. Od Przyjaciółki także uzyskałam zgodę na wykorzystanie żółtego, dzięki czemu na imprezie pojawiłam się w pożyczonej od kuzynki sukience.
Najistotniejszym elementem tego stroju była dla mnie od początku opaska. Ponieważ moim zadaniem było odczytanie Czytania, wiedziałam, że muszę mieć coś na głowie, tym bardziej, że moje zdolności fryzjerskie są raczej mizerne, a pieniędzy starczyło tylko na kosmetyczkę :) Zastanawiałam się nad małym kapelusikiem, toczkiem, przejrzałam miliony stron z fantazyjnymi dekoracjami, jednak ceny były bardzo odstraszające. W końcu znalazłam to cudo w Bijou Brigitte. Korzystając z jakichś obniżek w Galerii Krakowskiej, kupiłam ją dość okazyjnie.



Brak komentarzy :
Prześlij komentarz