Ja właściwie nie lubię zwierząt. Ani żywych, ani martwych, chociaż tych drugich chyba bardziej. Wypchanych też nie lubię. A najbardziej nienawidzę ptaków. W sumie ze zwierząt lubię sarenki, nie żebym jakąś znała, ale lubię. Psy tak średnio, koty trochę bardziej. Mam u Rodziców żółwia, ale z niego raczej marna pociecha. Taki mało kontaktowy.
Ale kiedy zobaczyłam lisią czapkę w H&M, wiedziałam, że muszę ją mieć. I postanowiłam ją kupić, a to mi się praktycznie nigdy nie zdarza. Ponieważ zazwyczaj kupuję w szmateksach, po prostu biorę to, co jest. O dziwo, spełniam w ten sposób wiele swoich ciuchowych marzeń, ale nigdy nie da się tego zaplanować. W tzw. normalnych sklepach kupuję tylko w czasie wyprzedaży, a w sumie i tak rzadko. Teraz już nawet do nich nie zaglądam, chyba że szukamy czegoś z Mężem. I kiedyś właśnie szukaliśmy czegoś w Carry, a znalazłam pieski pasek. Mąż, ku mojemu zaskoczeniu - trochę tych pasków mam - pozwolił mi kupić. A ten powieszony pies stary jak świat. Ale jakoś się trzyma.



Brak komentarzy :
Prześlij komentarz