poniedziałek, 11 listopada 2013

Z archiwum Flickra, część VIII. Strój patriotyczny

Z okazji dzisiejszego Święta, kolejną część archiwum Flickra poświęcam strojom w barwach biało-czerwonych. Chociaż właściwie nie do końca tak jest - strojów biało-czerwonych niezwiązanych ze świętami państwowymi znalazłoby się więcej, a dzisiaj prezentuję po prostu moje zestawy sprzed lat w narodowych kolorach. Są to zdjęcia zarówno z 3 maja, jak i 11 listopada, stąd spore różnice w ilości warstw :) 
Zawsze jakoś tak mnie ciągnie, żeby w święto ubrać się świątecznie, lubię dopasowywać swoje stroje do okazji, ubierać się tematycznie. Po kilku próbach mam jednak opory przed wybieraniem tych właśnie barw w święta narodowe. Po pierwsze, nie chciałabym nosić ciągle tego samego, a ilość ubrań w tych kolorach jest w mojej szafie ograniczona. Ale to tak naprawdę pikuś, zawsze można coś tam delikatnie zmienić, dopasować, wiele zależy też od pogody. Po drugie, no właśnie, pogoda, szczególnie jesienią, stanowi spory problem. Nie mam płaszcza ani kurtki w biało-czerwonych barwach, co może popsuć cały pomysł. Trzeci powód jest jednak dla mnie najważniejszy. Nie czuję się w takim stroju zbyt dobrze, ponieważ wyglądam zupełnie inaczej niż inni. Ludzie mają raczej tendencję do wybierania na takie okazje strojów eleganckich, a to oznacza czerń, no może w przypadku kobiet czasem jakiś krem czy biel, ale zazwyczaj jednak ciemne barwy. Nie lubię znajdować się w centrum uwagi, a już tym bardziej robić z siebie widowiska. I chociaż muszę przyznać, że spotykam się zazwyczaj z aprobatą moich bliskich, a często też uśmiechami czy miłymi komentarzami obcych osób, czuję, że mogłabym niechcący urazić czyjeś uczucia. Polska to jednak nie Wielka Brytania czy USA, których flagi często zdobią ubrania lub dodatki. No dobra, przyznaję, ja też miałam kiedyś naprasowanego na tylnej kieszeni dżinsów Union Jacka. Błędy młodości :) Ale polską flagę traktuje się zupełnie inaczej, z większym dystansem. Wiadomo, że nie wkładam na siebie flagi, sądzę, że nikt tak nie pomyśli, ale jednak towarzyszy mi lekki stresik, że ktoś stwierdzi, iż robię sobie żarty. Raz jeszcze powtarzam, że nie takie mam intencje. A Ty jak myślisz? Biało-czerwony strój świąteczny - tak czy nie?

Zdjęcia na początek z 3 maja, 2009 i 2011 rok. 



Pogoda majowa, jak widać, zaskakująca nie mniej od listopadowej. Kompozycje nie do końca biało-czerwone, bo z dodatkiem czarnego, no i warstwy trochę się pogubiły. 

11 listopada 2008

Strój, z którego jestem najbardziej zadowolona. Muszę przyznać, że zrobił też furorę na mieście. Nawet jakiś obcy pan mnie fotografował, ale to akurat niezbyt mi się spodobało. 

I na koniec, absolutna sensacja. Strój kibicki z EURO 2012. Zdjęcie wygląda jak wygląda i musisz to wybaczyć mojej Mamie :)


Z pewnych względów może to i lepiej, że nasza reprezentacja grała tylko w trzech meczach. Byłam przygotowana na wszystkie ewentualności pogodowe, ale większego wyboru ubrań jakoś nie przygotowałam. To się nazywa dobra intuicja :) Zdjęcie sprzed pierwszego meczu, w czasie drugiego pogoda była dużo gorsza, a podczas trzeciego chyba jeszcze odrobinę lepsza. Zależnie od miejsca, w którym kibicowałam i tego, jak zamierzałam tam dotrzeć, miałam do wyboru jeszcze czerwone szpilki, białą skórzaną torbę, białą bluzkę z długimi rękawami ze stroju wyżej, czerwony kardigan, czerwono-białą wiatrówkę i czerwoną parasolkę w białe groszki. Przezorny zawsze ubezpieczony :)


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz