Taką fajną sobie kupiłam sukienkę za 2,5 zł. Jest to jeden z moich zakupów rzeszowskich przedświątecznych, a muszę się przyznać, że cieszyła mnie perspektywa zmiany otoczenia, spotkania z rodziną i znajomymi, pieczenia ciast, odpoczynku, ale myśl o szmateksach, w których dawno nie byłam (a już szczególnie o takim jednym, w którym we środy wszystko po 2 złote) wyjątkowo dodawała mi skrzydeł. Środa nie okazała się niestety dniem obfitującym w jakieś perełki, kupiłam tylko jedną bluzkę na lato, taką fajną zieloną w ananasy. Za to odkryłam nowe ciekawe miejsce, a w tych starych wydałam trochę za dużo pieniędzy, tłumacząc sobie, że przecież rzadko bywam i na przedświątecznych wakacjach można pozwolić sobie na więcej. Nie wszystko miałam okazję założyć, ale pewnie co jakiś czas będę prezentować kolejne zdobycze z rzeszowskich szmateksów.
Sukienka była ciuchem idealnym na koncert kolęd. O nie, ja nie występowałam. To byłby koniec świata. Miałam po prostu takie marzenie, żeby na tego typu koncert pójść. Zresztą w ciągu miesiąca spełniło się już dwa razy, a w niedzielę spełni się po raz trzeci :) Czułam się tak biało i niewinnie, że gdybym miała białe kozaczki z pewnością bym je założyła :)
A to jest właśnie fikuśne coś, o czym wspominałam tutaj. Wstyd się przyznać, ale kiedyś widziałam coś podobnego na głowie Kim Kardashian (na zdjęciu oczywiście, bo nie spotkałam nigdy jej głowy na żywo). Cóż, inspiracje czerpię od najlepszych.



ładna ta ozdoba na włosach
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
OdpowiedzUsuń