wtorek, 13 maja 2014

Z archiwum Flickra, część LXXXIII

Trzy lata temu, sam środek pracy nad pracą magisterską, kilka egzaminów jeszcze przede mną. Dokładnie za trzy miesiące ślub. Kiedy powinniśmy być najbardziej razem i najbardziej zakochani Narzeczonego nie ma. Wyjechał na dwa miesiące do Kijowa. Po tak długim czasie (i z nieco bardziej żywym wspomnieniem następnego roku, kiedy to Mąż wyjechał na cztery miesiące do Petersburga) złe chwile pamiętam coraz słabiej. Wolę wspominać momenty takie jak ten na zdjęciu. Wracałyśmy z Mamą od kosmetyczki, która zrobiła mi próbny makijaż ślubny, a wcześniej tego samego dnia zafarbowałam włosy na mój wymarzony rudy kolor. Sporo było w tamtych dniach spotkań ze znajomymi i rodziną, wszystko układało się po mojej myśli i przyszłość rysowała się w kolorowych (czyli moich ulubionych) barwach. Trzy lata później staram się ułożyć nowe plany, zaakceptować aktualną sytuację, do której ciągle czasami ciężko się przyzwyczaić i znowu coraz bardziej wierzę w kolory :)



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz