czwartek, 8 maja 2014

Odbiła mi palma

Początkowo planowałam po prostu kupić trochę różnych kwiatów, jakieś bazie czy gałązki i przy użyciu wstążek stworzyć własną palmę. Doskonale wiem o tym, że jestem zupełnie pozbawiona talentu plastycznego (podobnie jak wszystkich talentów artystycznych albo i wszystkich talentów w ogóle), ale mój amatorski twór uważałam za coś lepszego niż jedna z tysięcy palm wyprodukowanych gdzieś tam w Chinach (właściwie nie wiem, gdzie oni je produkują). Okazało się jednak, że znalazłam na pobliskim targu przepiękne palmy robione własnoręcznie przez jakąś utalentowaną panią i postanowiłam trochę poszpanować zamiast chować się po kątach z moją zapewne niezbyt uroczą palemką.




Nietrudno się domyślić, że nie chciałam wyglądać gorzej od mojej palmy. No dobra, chciałam wyglądać podobnie do niej :) Przede wszystkim wybrałam ubrania w podobnych kolorach, ale to był dopiero pierwszy poziom trudności. Kwiatki, które kupiłam kiedyś za grosze na wyprzedaży w H&M były niemal identyczne jak kwiatki stanowiące element palmy. Perłowe kolczyki świetnie imitowały bazie, a naszyjnik z blaszanych kwiatków przypominał złote kopułki cerkiewne czy cokolwiek to było (te złote elementy tuż nad kwiatkami). Oczywiście, jak zwykle, było mi zimno, bo chyba nie umiem się ubrać i ładnie, i ciepło, o wygodzie już nie wspominając.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz