piątek, 16 maja 2014

Rzymski legionista

Tak określił mój strój Mąż. A ja chciałam po prostu wyglądać odświętnie, bo okazja była nie byle jaka - koncert kolęd. Moje marzenie o koncercie kolęd spełniło się zresztą w tym roku aż trzy razy, za każdym razem w innej odsłonie - był występ zespołu regionalnego, koncert organowy i wreszcie koncert chórów. Pierwszy dał możliwość pośpiewania (ja tylko cichutko :)), drugi poszerzył moją muzyczną wiedzę (no dobra, i tak wszystko zapomniałam), trzeci był po prostu przepiękny, ale wszystkie pozostawiły niedosyt. Na szczęście do Świąt już niedaleko :)




Na tę wyjątkową okazję wybrałam urodzinową sukienkę. Zadebiutował kołnierz kupiony w szmateksie za 7 złotych. O czymś takim marzyłam od dawna, ale ceny raczej odstraszały. Moja cierpliwość została jednak wynagrodzona z nawiązką :) (W szmateksie spełniłam zresztą większość moich odzieżowych marzeń, ostatnio w Bidze kupiłam sukienkę i bluzkę, które od jakiegoś czasu znajdowały się na mojej liście z inspiracjami.) O dziwo, kołnierz spodobał się od razu mojej Mamie, chociaż gust mamy raczej różny. Niestety nie mam na ten dodatek żadnego pomysłu poza połączeniem z tą właśnie sukienką - zestaw powtórzyłam na Wielkanoc, dodając miodową bluzkę z rozkloszowanymi rękawami, złote bożonarodzeniowe szpilki i żółte rajstopy. Hmm, właściwie pomysły mam, tylko elementów brakuje. Myślę, że wyglądałby świetnie z białą lub czerwoną górą/sukienką, zamierzam też wypróbować połączenie z dżinsową koszulą. A może granat? Sama nie wiem.





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz