Wyprawa z koszyczkiem do kościoła nigdy nie wiązała się dla mnie z jakimś szczególnym strojem. Ważna była wygoda, bo zazwyczaj po prostu odrywałam się na chwilę od innych obowiązków, i dostosowanie do warunków atmosferycznych, co było szczególnie trudne w czasach, gdy musiałam zmieścić się z bagażem do pociągu i mogłam wybrać tylko jeden wariant ubrania. Poniższe zdjęcia przedstawiają wielkosobotnie kreacje z 2008, 2009 i 2010 roku. W czasie poprzednich Świąt uświadomiłam sobie jednak, że przecież koszyczek jest tak kolorowy i inspirujący, że może stanowić również ciekawy dodatek do mojego stroju (a właściwie strój może być fajnym dodatkiem do koszyczka). Zeszłoroczną próbę możesz zobaczyć tutaj, na przyszły tydzień nie mam póki co jeszcze żadnego pomysłu.




Brak komentarzy :
Prześlij komentarz